Przejdź do treści
LocalNetworking.pl - Networking Polska

Legal Island ma być spokojną wyspą na oceanie technologicznego szumu. Adrian Iwanek o nowej konferencji w Bydgoszczy

A Aleksander Pawzun
13 sierpnia 2026 9 min czytania
Udostępnij

Nie kolejna konferencja wyłącznie o sztucznej inteligencji, lecz praktyczne wydarzenie poświęcone cyfryzacji całej branży prawnej. Legal Island ma połączyć prawników, dostawców technologii, programistów oraz osoby odpowiedzialne za zarządzanie i marketing kancelarii. O tym, skąd wziął się pomysł na konferencję, dlaczego odbędzie się ona w Młynach Rothera i jakich efektów oczekują organizatorzy, opowiada Adrian Iwanek, współorganizator wydarzenia.

Zacznijmy od przedstawienia. Kim jesteś i jaka jest Twoja rola przy Legal Island?

Nazywam się Adrian Iwanek i jestem współorganizatorem wydarzenia Legal Island.

Skąd wziął się pomysł na Legal Island? Kiedy uznaliście, że branża prawnicza potrzebuje właśnie takiego wydarzenia?

Razem z Karoliną Wilamowską od około dwóch lat jesteśmy bardzo mocno związani z szeroko rozumianą branżą legal tech. Uczestniczyliśmy w różnych wydarzeniach odbywających się w Polsce, ale również za granicą. Byliśmy między innymi w Estonii na konferencji organizowanej na poziomie europejskim. Wokół nas powstała duża grupa bliskich i zaprzyjaźnionych osób związanych z tą branżą. Są wśród nich zarówno pasjonaci nowych technologii, jak i twórcy konkretnych rozwiązań dla rynku prawnego. Doszliśmy do wniosku, że nadal istnieje przestrzeń na wydarzenie skupione wyłącznie na technologii wykorzystywanej w branży prawniczej. Jednocześnie chcieliśmy spojrzeć na ten obszar znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat sztucznej inteligencji.

Konferencji poświęconych AI jest dziś bardzo dużo. Co sprawi, że Legal Island nie będzie kolejnym wydarzeniem opartym na modnych hasłach?

Przede wszystkim nie będzie to konferencja poświęcona wyłącznie sztucznej inteligencji. Kiedy mówimy o legal tech, mamy na myśli również automatyzacje oraz bardziej tradycyjne narzędzia potrzebne do cyfryzacji kancelarii. Podczas wydarzenia pojawią się między innymi dostawcy systemów CRM oraz innych rozwiązań wspierających organizację pracy. Będziemy również poruszać tematy, które nie zawsze bezpośrednio kojarzą się z technologią, takie jak marketing i reklama prawnicza. Jest to bardzo specyficzny obszar ze względu na obowiązujące regulacje i ograniczenia prawne. Sztuczna inteligencja będzie zatem tylko jednym z elementów programu. Tam, gdzie się pojawi, chcemy mówić o niej praktycznie, z udziałem osób, które rzeczywiście wdrażają takie rozwiązania. Przykładem jest Tomek Prus, który od kilku lat wykorzystuje AI w praktyce. Chcemy ograniczyć typową konferencyjną demagogię i skupić się na konkretnych doświadczeniach.

Na stronie wydarzenia podkreślacie: „Bez chaosu, bez presji i bez marketingowego szumu”. Czego najbardziej chcieliście uniknąć, projektując konferencję?

Chcieliśmy uniknąć powielania schematów. Dzisiaj często wygląda to tak, że wydarzenie musi być poświęcone AI tylko dlatego, że sztuczna inteligencja jest popularna. Pojawiają się podobne wystąpienia, ogólne hasła i treści niedopasowane do specyfiki konkretnej branży. Zależało nam również na wykorzystaniu najlepszych doświadczeń, jakie zebraliśmy podczas różnych konferencji – nie tylko tych związanych z prawem. Zdarzają się wydarzenia, podczas których nie widać wyraźnego przejścia pomiędzy poszczególnymi panelami, ponieważ wszystkie są poświęcone bardzo podobnym zagadnieniom. Brakuje różnorodności, wyraźnego charakteru wystąpień i odpowiedniego dopasowania prelegentów. My chcieliśmy stworzyć coś innego, zaprojektowanego specjalnie dla branży prawnej.

Czy polskie kancelarie są już realnie gotowe na legal tech, czy częściej rozmawiają o technologii, niż rzeczywiście ją wdrażają?

To dość złożona kwestia. Okazuje się, że nadal wiele polskich firm nie jest w pełni przygotowanych na technologię. Bardzo często rozmowa zaczyna się od deklaracji: „Chcemy AI”. Kiedy jednak pytamy, dlaczego firma chce wdrożyć sztuczną inteligencję i jaki problem ma ona rozwiązać, nie zawsze pojawia się konkretna odpowiedź. Tymczasem najpierw trzeba przygotować procesy i zdigitalizować dane. W branży prawnej jest to szczególnie widoczne, ponieważ wiele kancelarii nadal pracuje na dokumentach papierowych. Właśnie dlatego zależało nam, aby szeroko pokazać obszar legal tech. Nie miałoby sensu mówienie wyłącznie o sztucznej inteligencji, jeżeli podstawy potrzebne do jej wdrożenia nie są jeszcze uporządkowane. Będziemy więc rozmawiać o wdrażaniu systemów CRM, cyfrowym rejestrowaniu czasu pracy prawników oraz elektronicznym obiegu dokumentów. Dopiero na tych fundamentach pojawiają się automatyzacje i sztuczna inteligencja. Wszystkie te elementy muszą tworzyć spójną całość.

Do kogo przede wszystkim kierujecie wydarzenie?

Przekrój uczestników będzie bardzo szeroki. Zakładamy, że podział pomiędzy osobami technicznymi i nietechnicznymi może wynosić niemal pół na pół. Wydarzenie kierujemy do właścicieli i partnerów kancelarii, radców prawnych oraz adwokatów. Zapraszamy również osoby odpowiadające za marketing, promocję i organizację pracy. Są też osoby, które można określić jako wewnętrznych innowatorów – pracowników próbujących wdrażać nowe rozwiązania i zmieniać sposób działania organizacji. Legal Island jest skierowane zarówno do kancelarii świadczących usługi klientom zewnętrznym, jak i do prawników pracujących w wewnętrznych działach firm, czyli tak zwanych in-house’ów. Zapraszamy także przedstawicieli innych zawodów prawniczych, między innymi notariuszy. Chcemy stworzyć szeroki przekrój środowiska prawnego i połączyć osoby o różnym poziomie wiedzy technicznej.

Jak wybieraliście prelegentów? Ważniejsze były znane nazwiska czy praktyczne doświadczenie?

To połączenie kilku elementów. Znane nazwiska naturalnie przyciągają uwagę uczestników, ale nie chcieliśmy zapraszać nikogo wyłącznie ze względu na rozpoznawalność. Są to przede wszystkim praktycy posiadający ogromne, często kilkunastoletnie lub jeszcze większe doświadczenie w obszarach, którymi się zajmują. Niekiedy są to bardzo wąskie specjalizacje. Łączymy więc osoby znane w branży legal tech i poza nią z ekspertami, którzy mają za sobą konkretne wdrożenia i dużą wiedzę praktyczną.

W programie spotykają się prawnicy, programiści, eksperci IT i osoby zarządzające kancelariami. Czy te środowiska potrafią już mówić wspólnym językiem?

Jest wiele osób, które potrafią porozumiewać się tym wspólnym językiem i rozumieją, jak funkcjonują technologie. Mamy jednak wrażenie, że w branży prawnej rośnie pewnego rodzaju rozwarstwienie. Z jednej strony są kancelarie i instytucje posiadające bardzo dużą świadomość technologiczną. Niektóre mają nawet wewnętrzne działy odpowiedzialne za wdrażanie, testowanie i tworzenie własnych rozwiązań. Z drugiej strony nadal istnieje wiele kancelarii pracujących na papierowych dokumentach i realizujących większość czynności w tradycyjny sposób. Świadomość rośnie, ale wciąż spotykamy wiele podmiotów, które dopiero zaczynają poznawać nowe technologie. Czasami korzystają z nich również w sposób niewystarczająco bezpieczny, na przykład wprowadzając dane do ogólnodostępnych chatbotów. Legal Island ma być miejscem, w którym te grupy mogą się spotkać. Osoby posiadające duże doświadczenie praktyczne podzielą się wiedzą z tymi, którzy dopiero przyglądają się technologii i chcą lepiej zrozumieć jej możliwości.

Dlaczego Legal Island powstaje w Bydgoszczy, a nie w Warszawie, gdzie zwykle koncentruje się branża prawnicza?

Jesteśmy lokalnymi patriotami. W przypadku konferencji lokalizacja nie stanowi dużego ograniczenia, ponieważ zapraszamy uczestników do miasta położonego w centralnej części Polski. Sama nazwa Legal Island miała odróżniać wydarzenie od kolejnej konferencji wykorzystującej w nazwie odniesienia do automatyzacji, technologii czy sztucznej inteligencji. „Island” oznacza z jednej strony spokojną wyspę na oceanie wszystkiego, co obecnie pojawia się wokół nowych technologii. Chcemy stworzyć miejsce, w którym można spokojnie znaleźć wspólny język i porozmawiać o tym, jak rzeczywiście korzystać z legal tech. Z drugiej strony nazwa naturalnie nawiązuje do bydgoskiej Wyspy Młyńskiej, na której odbędzie się konferencja. Od początku chcieliśmy, aby było to wydarzenie silnie związane z Bydgoszczą.

Młyny Rothera i Wyspa Młyńska bardzo mocno budują tożsamość Legal Island. Czy od początku wiedzieliście, że wydarzenie musi odbyć się właśnie w tym miejscu?

Od początku zależało nam na Młynach Rothera z kilku powodów. Jest to niezwykła instytucja, która odgrywa ważną rolę w lokalnej społeczności. Mamy również bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z Młynami przy organizacji innych wydarzeń. Lokalizacja na Wyspie Młyńskiej naturalnie wpisała się w całą koncepcję Legal Island. Znaczenie ma również sama przestrzeń. Spotykamy się w ponadstuletnich, poprzemysłowych wnętrzach, aby rozmawiać o nowych technologiach. To trafna analogia do sytuacji prawników, którzy pracując w tradycyjnym środowisku, wchodzą obecnie w zupełnie nowe obszary. Wszystkie te elementy bardzo dobrze się ze sobą połączyły.

Po czym poznacie, że pierwsza edycja Legal Island naprawdę się udała?

Przede wszystkim po odbiorze uczestników i ich wrażeniach. Chcemy, żeby nie było to wydarzenie, które szybko uleci z pamięci. Zależy nam, aby konferencja dała uczestnikom do myślenia, zaintrygowała ich, a być może również zainspirowała do podjęcia konkretnych działań. Nie muszą to być od razu duże wdrożenia. Ważne, aby po wydarzeniu ktoś zdecydował się wprowadzić choćby niewielką zmianę w swojej organizacji. Będziemy bardzo uważnie słuchać informacji zwrotnych. Zadowolenie uczestników i poczucie, że konferencja przyniosła im realną wartość, będą dla nas najważniejszą miarą sukcesu.

Czy Legal Island ma być początkiem większej społeczności związanej z legal tech?

Mamy z tyłu głowy, że chcielibyśmy, aby było to wydarzenie cykliczne. Zmierzamy w stronę budowania większej społeczności. Już dzisiaj współpracujemy z gronem osób związanych z legal tech i mamy przyjemność zapraszać część z nich w roli prelegentów. Wierzymy, że będziemy mogli stopniowo powiększać i wzmacniać społeczność skupioną wokół polskich podmiotów związanych z technologią dla branży prawnej. Nie ograniczamy się jednak wyłącznie do Polski. Na wydarzeniu pojawią się również pojedyncze podmioty zagraniczne. Chcemy, aby Legal Island rozwijało się zarówno jako cykliczna konferencja, jak i społeczność łącząca osoby zainteresowane praktycznym wykorzystaniem technologii w prawie.

Autor

  • Aleksander Pawzun, przedsiębiorca, COO i członek zarządu CalmFox.pl, ekspert marketingu cyfrowego i e-commerce z blisko 20-letnim doświadczeniem. Założyciel SEMGO, związany wcześniej m.in. z Grupą Allegro i AKARDO S.A. Autor manifestu lokalnych firm oraz współtwórca BydgoskieMarki.pl, projektu promującego bydgoskich przedsiębiorców i ideę silnej lokalnej gospodarki.

Aleksander Pawzun

Aleksander Pawzun

Aleksander Pawzun, przedsiębiorca, COO i członek zarządu CalmFox.pl, ekspert marketingu cyfrowego i e-commerce z blisko 20-letnim doświadczeniem. Założyciel SEMGO, związany wcześniej m.in. z Grupą Allegro i AKARDO S.A. Autor manifestu lokalnych firm oraz współtwórca BydgoskieMarki.pl, projektu promującego bydgoskich przedsiębiorców i ideę silnej lokalnej gospodarki.