Przejdź do treści
LocalNetworking.pl - Networking Polska

Atlas uczestników networkingu. Kogo możesz spotkać przy kawie, roll-upie i stole z przekąskami?

A Aleksander Pawzun
14 czerwca 2026 10 min czytania
Udostępnij

Każde spotkanie networkingowe ma swój rytm. Najpierw ludzie wchodzą do sali i przez kilka sekund udają, że dokładnie wiedzą, co robią. Potem szukają kawy. Potem szukają znajomej twarzy. Potem ktoś poprawia identyfikator, ktoś sprawdza telefon, ktoś mówi: „dzień dobry, ja tylko na chwilę”, po czym zostaje do końca wydarzenia.

Networking to fascynujące zjawisko społeczne. Oficjalnie przychodzimy poznawać ludzi, rozwijać relacje, wymieniać doświadczenia i szukać możliwości współpracy. Nieoficjalnie przez pierwsze minuty wszyscy próbują odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: „czy ja wyglądam, jakbym wiedział, co tutaj robię?”. Właśnie dlatego warto stworzyć mały, całkowicie nieoficjalny atlas uczestników networkingu. Oczywiście z przymrużeniem oka, bo w praktyce każdy z nas bywa czasem kilkoma typami naraz. Rano jesteśmy profesjonalistą z planem, po drugiej kawie ekspertem od wszystkiego, a pod koniec spotkania człowiekiem, który szuka ładowarki.

Łowca wizytówek

To klasyka gatunku. Łowca wizytówek pojawia się szybko, działa sprawnie i ma cel: zebrać jak najwięcej kontaktów w jak najkrótszym czasie. Porusza się po sali z energią osoby, która gra w biznesowe bingo. Rozmowa trwa krótko, wizytówka ląduje w dłoni, a zanim zdążysz powiedzieć, czym dokładnie się zajmujesz, łowca jest już trzy osoby dalej.

Nie jest zły. Ma dobre intencje. Po prostu myli networking z kolekcjonowaniem kart piłkarskich. Problem pojawia się tydzień później, gdy znajduje w kieszeni marynarki dwanaście wizytówek i żadnej notatki. Wtedy zaczyna się wielka gra pamięciowa: „czy to był ten pan od ubezpieczeń, czy od fotowoltaiki?”.

Łowca wizytówek przypomina nam o ważnej rzeczy: sam kontakt to jeszcze nie relacja. Można mieć pełny portfel wizytówek i pustą głowę. A w networkingu nie chodzi o to, żeby zebrać najwięcej nazwisk, tylko żeby po spotkaniu wiedzieć, z kim naprawdę warto wrócić do rozmowy.

Człowiek od „musimy kiedyś pogadać”

To bardzo sympatyczny typ. Z każdym chce kiedyś pogadać. Z każdym widzi potencjał. Z każdym ma „temat do rozwinięcia”. Jego ulubione zdania to: „odezwijmy się po wydarzeniu”, „koniecznie musimy usiąść na kawę”, „widzę tutaj dużo synergii” oraz „to jest naprawdę ciekawy kierunek”.

Problem w tym, że „kiedyś” to najczęściej najbardziej zatłoczony termin w kalendarzu. Wszyscy mają tam spotkania, plany, pomysły i niewysłane wiadomości. Człowiek od „musimy kiedyś pogadać” buduje atmosferę możliwości, ale czasem zapomina o najważniejszym: trzeba jeszcze faktycznie napisać.

A przecież wystarczy mały konkret. „Wyślę Ci jutro kontakt”. „Umówmy się w przyszłym tygodniu”. „Podeślę Ci link do tego projektu”. Networking bardzo lubi entuzjazm, ale jeszcze bardziej lubi kalendarz.

Profesjonalista z trzydziestosekundowym opisem

To osoba przygotowana. Wie, kim jest, co robi i jak o tym opowiedzieć. Jej autoprezentacja ma początek, środek i koniec. Trwa dokładnie tyle, ile powinna. Nie za długo, nie za krótko. Gdy mówi, masz poczucie, że ktoś tu przeszedł szkolenie, przeczytał poradnik albo po prostu kilka razy zastanowił się nad własną firmą.

To bardzo dobry typ uczestnika, chociaż czasem grozi mu drobne niebezpieczeństwo: zbyt perfekcyjna formułka. Jeśli każda rozmowa zaczyna brzmieć identycznie, można odnieść wrażenie, że człowiek naciska niewidzialny przycisk „play”. A jednak w networkingu najlepsze są te autoprezentacje, które są jasne, ale nadal ludzkie.

Bo nikt nie chce rozmawiać z folderem reklamowym w wersji audio. Chcemy rozmawiać z osobą, która potrafi powiedzieć prosto: „robię to i to, pomagam takim ludziom, a teraz rozwijam taki temat”. Bez dymu, bez fanfar, bez prezentacji na 47 slajdów.

Samotna wyspa przy kawie

Każdy ją zna. Czasem każdy nią jest. Samotna wyspa przy kawie to osoba, która przyszła na networking, ale jeszcze nie zebrała sił, żeby do kogoś podejść. Trzyma filiżankę jak rekwizyt bezpieczeństwa. Patrzy na salę, analizuje układ grup, szuka najlepszego momentu wejścia w rozmowę i przez chwilę rozważa, czy ekspres do kawy może być partnerem biznesowym.

To nie jest śmieszne w złośliwy sposób. To bardzo ludzkie. Pierwsze minuty na wydarzeniu potrafią być trudne, zwłaszcza gdy nikogo nie znamy. I właśnie dlatego samotna wyspa przy kawie jest jednym z najważniejszych typów na sali. Bo często wystarczy, że ktoś podejdzie i powie: „cześć, jesteś pierwszy raz?”, żeby wyspa zamieniła się w normalnego uczestnika spotkania.

W dobrym networkingu nie chodzi tylko o to, żeby samemu dobrze wypaść. Chodzi też o to, żeby zauważyć tych, którzy dopiero próbują wejść do rozmowy. Czasem najcenniejszy gest na wydarzeniu to zaproszenie kogoś do grupy.

Ekspert od wszystkiego

Ekspert od wszystkiego ma opinię na każdy temat. Marketing? Oczywiście. Podatki? Naturalnie. Sztuczna inteligencja? Od dawna mówił, że to przyszłość. Gastronomia? Zna rynek. Nieruchomości? Też. Rekrutacja? Ma swoje przemyślenia. Gdy rozmowa schodzi na hodowlę alpak w modelu franczyzowym, również okazuje się, że coś o tym słyszał. Ten typ bywa zabawny, czasem inspirujący, czasem lekko męczący. Jego siłą jest energia, ale słabością brak przycisku pauzy. W networkingu pewność siebie jest przydatna, ale jeszcze lepiej działa ciekawość. Bo nikt nie musi znać się na wszystkim. Wystarczy dobrze znać się na tym, co naprawdę robimy, i umieć słuchać ludzi, którzy znają się na czymś innym. Ekspert od wszystkiego przypomina nam, że rozmowa to nie konkurs wiedzy ogólnej. Nie trzeba mieć komentarza do każdej branży. Czasem najlepsze zdanie brzmi: „nie znam się na tym, opowiedz mi więcej”.

Człowiek z misją ratowania wszystkich

To bardzo pozytywna postać. Zanim skończysz opowiadać, czym się zajmujesz, on już zna trzy osoby, które musisz poznać, dwa wydarzenia, na których musisz być, jedną książkę, którą musisz przeczytać, i podcast, który „totalnie zmieni Ci perspektywę”. Ma ogromną energię łączenia ludzi i czasem wygląda, jakby w głowie miał żywy CRM. To jeden z najcenniejszych typów na networkingu. Oczywiście pod warunkiem, że nie próbuje naprawić całego naszego biznesu w osiem minut. Ludzie z misją są potrzebni, bo dzięki nim sieć naprawdę zaczyna działać. To oni mówią: „powinieneś poznać Anię”, „pogadaj z Markiem”, „oni robią coś podobnego”, „tu może być dobra współpraca”.

Dobry networking potrzebuje takich łączników. Nie tylko sprzedawców, nie tylko ekspertów, nie tylko prelegentów, ale właśnie ludzi, którzy widzą połączenia między innymi ludźmi.

Sponsor stołu z przekąskami

Nie wiadomo, czy przyszedł na networking, czy na kolację, ale jest zawsze tam, gdzie są mini kanapki. Zna logistykę cateringu lepiej niż organizator. Wie, kiedy donoszą nowe talerze. Potrafi prowadzić rozmowę, jednocześnie oceniając, czy zostały jeszcze tartaletki. To człowiek praktyczny. Nie oceniamy. Wbrew pozorom stół z przekąskami jest jednym z najważniejszych miejsc networkingu. To tam rozmowy robią się mniej oficjalne. Przy kawie, wodzie i czymś małym do jedzenia ludzie szybciej schodzą z trybu prezentacji do trybu normalnej rozmowy. Czasem najlepszy kontakt wieczoru zaczyna się od zdania: „przepraszam, czy to jest z serem?”. Sponsor stołu z przekąskami przypomina nam, że biznes nie zawsze musi zaczynać się bardzo poważnie. Czasem relacja zaczyna się od żartu, wspólnej kolejki do kawy albo komentarza o tym, że ktoś znów wziął ostatnie ciastko.

Osoba, która przyszła tylko posłuchać

Na początku mówi, że „ona dziś raczej obserwuje”. Nie chce zabierać głosu. Nie narzuca się. Siedzi z boku, słucha, czasem się uśmiecha, czasem zada jedno pytanie. A potem okazuje się, że to jedna z najciekawszych osób na sali. To ważna lekcja. Nie każdy wartościowy uczestnik networkingu jest głośny. Nie każdy od razu opowiada o sobie. Nie każdy potrzebuje centrum uwagi. Często osoby spokojniejsze mają bardzo konkretne doświadczenie, świetne kontakty albo ciekawą perspektywę. Trzeba tylko dać im przestrzeń. Networking nie jest zawodami w przebojowości. To nie wygrywa ten, kto najczęściej mówi „u nas w firmie”. Czasem najwięcej wartości wnosi ktoś, kto najpierw słucha, a potem zadaje jedno trafne pytanie.

Prelegent, który „króciutko tylko dopowie”

To postać legendarna. Gdy mówi „króciutko”, sala powinna sprawdzić poziom baterii w telefonach. Prelegent, który „króciutko tylko dopowie”, ma zwykle jeszcze trzy przykłady, dwa konteksty, jedną historię z rynku i slajd, którego nie było w prezentacji, ale „warto go pokazać”.

Oczywiście prelegenci są ważni. Dają wiedzę, inspirują, porządkują temat spotkania. Ale networking kocha równowagę. Po dobrej prezentacji powinien być czas na rozmowy, bo to właśnie wtedy uczestnicy zamieniają treść wydarzenia w relacje. Najlepszy prelegent nie tylko mówi. Najlepszy prelegent uruchamia rozmowy po swoim wystąpieniu.

Jeśli po prezentacji ludzie zaczynają dyskutować, wymieniać doświadczenia i podchodzić do siebie z pytaniem „jak to wygląda u Ciebie?”, to znaczy, że wydarzenie naprawdę zadziałało.

Człowiek, którego wszyscy znają

Wchodzi do sali i od razu ktoś mówi: „o, cześć!”. Potem druga osoba. Potem trzecia. Człowiek, którego wszyscy znają, wygląda jak żywa mapa lokalnego biznesu. Zna organizatorów, partnerów, prelegentów, właścicieli firm, fotografa i prawdopodobnie osobę, która ustawiła krzesła.

Dla nowych uczestników może być trochę onieśmielający, ale w praktyce często jest bardzo pomocny. To właśnie takie osoby potrafią wprowadzić kogoś do grupy, przedstawić właściwym ludziom i skrócić dystans. W każdej lokalnej społeczności biznesowej są ludzie, którzy pełnią rolę mostów. Dzięki nim nowa osoba szybciej przestaje być anonimowa.

Warto jednak pamiętać, że człowiek, którego wszyscy znają, kiedyś też był pierwszy raz na spotkaniu. Nikt nie rodzi się z pakietem stu kontaktów i kalendarzem pełnym zaproszeń. Sieć buduje się przez obecność.

Dlaczego ten cały atlas ma sens?

Bo networking to nie tylko wymiana informacji. To spotkanie różnych osobowości, stylów, energii i potrzeb. Jedni przychodzą po klientów. Inni po inspirację. Ktoś szuka partnera do projektu. Ktoś chce po prostu lepiej poznać lokalne środowisko. Ktoś jest tu pierwszy raz i udaje, że bardzo interesuje go ekspres do kawy.

I to jest właśnie piękne. Dobre wydarzenie networkingowe nie polega na tym, że wszyscy zachowują się identycznie. Polega na tym, że różni ludzie mogą wejść ze sobą w kontakt w naturalny sposób. Ktoś mówi dużo, ktoś słucha. Ktoś łączy innych. Ktoś zadaje dobre pytania. Ktoś przynosi energię. Ktoś daje spokój. Ktoś robi pierwszy krok, a ktoś dzięki temu odważa się zrobić drugi.

Najlepszy networking zaczyna działać wtedy, gdy uczestnicy przestają być tylko nazwiskami na liście obecności. Stają się twarzami, historiami, głosami, skojarzeniami. „To ta osoba od nieruchomości”. „To ten człowiek, który pomaga restauracjom”. „To ona zna wszystkich w HR”. „To on zawsze zadaje dobre pytania”. „To ta firma, o której ktoś mi mówił”.

A jeśli przy okazji ktoś zapamięta nas jako osobę, z którą dobrze się rozmawiało, to już naprawdę dużo. Nawet jeśli przez pierwsze pięć minut staliśmy samotnie przy kawie i udawaliśmy, że czytamy etykietę na butelce wody. Bo w networkingu wszyscy jesteśmy trochę profesjonalistami, trochę debiutantami, trochę łowcami wizytówek, trochę samotnymi wyspami i trochę sponsorami stołu z przekąskami. Najważniejsze, żeby mimo tego wszystkiego zrobić najprostszy krok: podejść, uśmiechnąć się i powiedzieć „cześć”.

Autor

  • Aleksander Pawzun, przedsiębiorca, COO i członek zarządu CalmFox.pl, ekspert marketingu cyfrowego i e-commerce z blisko 20-letnim doświadczeniem. Założyciel SEMGO, związany wcześniej m.in. z Grupą Allegro i AKARDO S.A. Autor manifestu lokalnych firm oraz współtwórca BydgoskieMarki.pl, projektu promującego bydgoskich przedsiębiorców i ideę silnej lokalnej gospodarki.

Aleksander Pawzun

Aleksander Pawzun

Aleksander Pawzun, przedsiębiorca, COO i członek zarządu CalmFox.pl, ekspert marketingu cyfrowego i e-commerce z blisko 20-letnim doświadczeniem. Założyciel SEMGO, związany wcześniej m.in. z Grupą Allegro i AKARDO S.A. Autor manifestu lokalnych firm oraz współtwórca BydgoskieMarki.pl, projektu promującego bydgoskich przedsiębiorców i ideę silnej lokalnej gospodarki.